Barcelona 2008



Filmy Piotra || Archiwum 2oo7: 10 11

Link 01.10.2007 :: 20:51 Co o tym sądzisz? (1)

Wielki dzieñ :)


W jednym wielkim skrócie : nic nie robie. Chodze na plaze etc bo Gabriel wyjechal na 6 dni do Kordoby i nie moglam sie przeprowadzic.

Ale mialo byc o czyms innym. Bowiem tu w Hiszpanii prawie wszyscy mowia sobie na "ty" co dla mnie nie jest zbyt latwe, tym bardziej nie wyobrazam (o nie wyobrazalam) sobie mowic do rodzicow Gabriela na "ty", mimo iz caly czas na mnie nalegali :D No i dzisiaj pojechalam z jego mama na plaze i po drodze powiedzialam jej, ze jak sie ze mna wykapie to przestane mowic "pani" i bede mowila po imieniu.
No i krzyczac ze jestem szalona i ze woda jest lodowata sie wykapala :D
Tak wiec mam teraz hardkorowe zadanie, rok gadania na pani i przerzucic sie na ty :D


Link 11.10.2007 :: 20:59 Co o tym sądzisz? (2)

Mój pierwszy mandat i pierwsza poważna rozmowa kwalifikacyjna..


Studia

Niestety, mimo zajebistych wyników papiery doszły za późno i nie można już nic zrobić, to znaczy że muszę się teraz rozejrzeć za pracą (w sumie nie rozczarowałam się aż tak, bo przypuszczałam, że mogło być za późno)

Praca

Wzięłam się za szukanie pracy, nie ma co jechac na szybko, pracy jest dużo, ale jak na rok to wolałabym znaleźć już coś odpowiedniego. Rozglądam się za firmami, które współpracują z Polską. Szukam pracy bardziej biurowej niż na basenie, bo w pzryszłości co do curriculum chyba bardziej znacząca jest praca biurowa niż na basenie.. No więc jak już szukam to miałam dziś pierwszą poważną rozmowę z firmą mającą interesy w Hiszpanii, na Teneryfie i właśnie w Polsce. Rozmowa kwalifikacyjna trwała godzinę.. Babka wypytała mnie o wszytsko możliwe i zostawiła mnie na pół godziny żeby sprawdzić moj poziom Exela (wymagany był w ogłoszeniu wysoki poziom znajomości), co oczywiście ja powiedziałam, że umiem, tak więc dała mi jakieś tabele do liczenia z nie wiem jakimi funkcjami (zupełnie nie rozumiem nazw tych dziwnych funkcji w Exelu po hiszpańsku, bo nigdy tego nie używałam), taże chyba zrobiłam to trochę źle, ale co tam, zobaczymy. Trzeba było też mówić po polsku, być dyspozycyjnym na podróżowanie do Polski jako tłumacz jakiegoś tam architekta etc. Jak nie zadzwonią w poniedziałek to znaczy, że znaleźli sobie kogoś innego, a ja będę musiała rozejrzeć się za czymś innym.
?!? Parkowanie ?!?

No a teraz coś innego. Żeby dojechać na tę rozmowę trzeba było jechać do centrum Barcelony, no a że w Hiszpanii jest niemożliwe zaparkowanie (a w Barcelonie jeszcze bardziej niż niemożliwe), więc postanowiliśmy zaparkować przed jakimś uniwerkiem. Zobaczyliśmy miejsce wolne w ciągu samochodów, tzn było tak, zaczynał się boczny pas jakiejś uliczki i na poczatku były słupki te pomarańczowe i zaraz za słupami było miejsce wolne no i ciąg samochodów. Zapytałam się Gabriela i jego mamy czy mogę tam zaparkować, no i powiedzieli, że raczej tak. No i zaparkowałam. Jak wróciłam to zastaliśmy na ziemi przyklejoną wiejskożółtoodblaskową karteczkę „Twój zamochód został zabrany do dyspozytu samochodów. Aby odebrać przyjedz ...” No i pojechaliśmy.. Kara 180 € czyli 700!! zł Jedna wielka zwała.. Jedno szczęście, to że nie dostanę także mandatu, bo babka z recepcji tam tych samochoodów nie umiała odczytać moich danych z Dowodu Osobistego, i pewnie też nie chciałby się im wysyłać tego do Polski...

Ya no digas nada..



Link 15.10.2007 :: 00:11 Co o tym sądzisz? (5)

Najobrzydliwszy obraz dnia - wąż na skale, jeszcze obrzydliwsze - wąż w rysie, którą chcesz użyć jako chwyt.


No dobra, podjechaliśmy sobie samochodem na skały (taka mini-Jura), żeby się chwilkę powspinać. Robimy sobie tam jakieś łatwe drogi i wogle. Potem idę robić inną łatwą, prawie już wsadzam rękę do zajebistej rysy a tam był wąż!!!!!! Obrzydliwy, wielki, czarno, szaro, zielony, śpiący tam sobie :| :| Ja normalnie nie krzyczę, ale czasem..

Jak się później dowiedziałam, nazywają go "culebra" co po posklu brzmi mniej więcej jako "dupona". A tak naprawdę to nie wiem po polsku jaki to jest, ale podobno może ugryźć w obronie. A tak wogle to dobrze, że go zauważyłam wcześniej, bo tak to pewnie miałabym niezły lot.
Niżej wrzucam trochę fotek tych starszych i nowszych.





Miejsce zbrodni – to właśnie na tych skałach z małą palmą znaleziony został obrzydliwy wąż, który na dodatek udawał martwego, ale żył





Widok z gory ze skał





Ja w stroju profesjonalnego wspinacza






Owoc nudy..






Tam z tyłu Costa Brava, nie ważne, zdjęcie w poszukiwaniu skał.. (nie znalazły się :(






A teraz te zdjęcie i te pod spodem to najaktualniejsze (wczoraj). A ta dziwna rzecz co jest na fotce to do mierzenia wiatru, czy co tam. Napisane, że jak się zniszcze, to można iść do pierdla bo jest pod ochroną prawa. Taaa, jasne..



Zachód słońca nad niby-lasem




Tam z tyłu to miasteczko, z którego właśnie się wyprowadzamy.





No I to zdjęcie, żeby zadowolić moją mamę, że niby “chodzę po lesie” :D:D:D





Link 31.10.2007 :: 11:55 Co o tym sądzisz? (4)

Wszystkiego po trochu


Działo się bardzo dużo, tylko że nie miałam jak załadować fotki, więc zwlekałam trochę z napisaniem. W sumie to jest spoko, staram się przyzwyczaić do tych wszyskich dziwnych zwyczajów, lub zostać przy moich (w taki sposób na przykład obleciałam milion sklepów, żeby znaleźć czarny chleb, który mają tylko w jednym sklepie w całym mieście, bo oni tu wszyscy jedzą tylko bagietki, co więcej, używają bagietkę jako pomoc w jedzeniu śniadań, obiadów i kolacji..) Albo chowam się przed telefonem, bo oni tutaj dzwonią do siebie parę razy dziennie, a ja dzwonię raz na tydzień.. No dobra, a teraz trochę więcej szczegółów.

Zlecenie i pomarańcze

Gabrielowi zlecono wykonać dziwną pracę, pojechać do Walencji (500 km stąd), żeby zrobić fotki pewnego odcinka drogi, którą firma jego mamy będzie reparować. Nunde, ale chodzi o to, że w Walencji mają najwięsze pola pomarańczy i mandarynek, które akurat dojrzewają :D:D:D:D Tak więc pojechaliśmy sobie, no a że byliśmy głodni, zatrzymaliśmy się przy pewnej plantacji tych oto owoców i zapożyczyliśmy sobie sporo kilogramów, których chyba polowę zjedliśmy po drodze a z reszty zrobiłam sok }:-) A tak w ogóle to podczas długiej podróży najepszą rozrywką jest poszukiwanie zdesperowanych kierowców ciężarówek z tablicą rejstracyjną PL i mruganie światłami awaryjnymi, no co oni odpowiadają drogowymi :D Inna rozrywka to oglądanie widoków zajebistych, wielkich skał i umieranie z rozpaczy, że nie można się powspinać..


Praca

To wogle była niezła beka. Poszłam na rozmowę kalifikacyjną jakiejś firmy co to mnie zadzwonili i jakaś babka zaczęła mi opowiadać superszybko jakimiś terminami ekonomicznymi, co w ogóle nic nie zrozumiałam, ale zgodziłam się zacząć pracę dnia 12tego :D Tak więc jeszcze nie wiem dokłanie, co będę robić, ale wiem że nie mogę nosić dżinsów i sandałów i że zawsze muszę być elagancko ubrana (uwielbiam....)


Kino

Postanowiłam nie iść więcej do kina na film, ktory nie jest komedią. Zostałam zabrana do kina na horror i był chyba najstraszniejszy z tych, które widziałam. (Wcześniej poszłam z Gabriela rodzicami na film Odważna, który apropo tutaj nazywał się „Ta dziwna, która jest w tobie”, z Jodie Foster, napradę bardzo dobry film, ale mocny, polecam). A tym razem poszlismy wszycy na El Orfanato czyli Sierociniec wyreżyserowany przez Guillermo del Toro (ten od Labiryntu Fauna), czyli horror psychologiczny, okropnie straszny, tak straszny że jedną trzecią filmu miałam zasłonięte oczy i musiałam się pytać, co się w tym czasie wydarzyło. I oba filmy polecam.

130 km i Pireneje!

Ha! Tym razem mieliśmy jechać zrobić zdjęcia odcinka drogi położonego w Pirenejach :D Nie wiedziałam, że są tak blisko! Zajebiście łatwy dojazd samochodem, pociągiem, wszytskim, normalnie można każdy weekend sobie tam jechać, teraz robiąc te zdjęcia nie mieliśmy za dużo czasu, żeby się rozejrzeć, ale teraz w ciągu tego długiego weekendu co nadchodzi pojedziemy albo w Pireneje albo Sierra Nevada :D:D Tak więc już znalazłam jedną rzecz, która mi się tu podoba, czyli góry, bo tak na prawdę to jest mało rzeczy, które mi się tu podobają. Przytoczę teraz parę fotek z Pirenejów.










Długa droga, tak się zaczyna..






Zdjęcia zrobione w jakimś supermałym miasteczku, ale co ciekawe, babka która sprzedawała tam na stacji benzynowej była Polką. Polacy są wszędzie..




















Ten samochód to już kawał świata zobaczył :D




A teraz parę fotek, które zrobiłam na początku miesiąca jak jeszcze było bardzo ciepło..