![]() Chcę spaaać Ha, tyle zwlekałam z napisaniem, że teraz będzie się nudno czytało, bo będzie dużo, no ale nic.. W skrócie to wrzucę parę fotek z gór, a ja pracuję i nudzę się.
Udało mi się wreszcie przerzucić fotki z telefonów komórkowych i wrzucę parę fotek ze wspomnianej już wcześniej wyprawy do Walencji :) ![]() ![]() Pan Pomarańcza jeszcze tajemniczy i bez osobowości :D ![]() ![]() Seńor Colega :D ![]() Seńor mierzy prędkość. Chodzi o to, ze nie można przekraczać 140 na godzinę :) Na początku miesiąca pojechaliśmy w inny rejon z tych ładniejszych, który okazał się na prawdę zarąbisty. Chodzi o górę, która nazywa się La Mola, jakieś 50 km stąd, a jak wejdziesz na szczyt to jest u góry restauracja w starym klasztorze. Widoki naprawdę świetne, mnóstwo skał. Dojazd jest trochę dziwny, bo najpierw trzeba jechać samochodem przez las z przepaściami po bokach cały czas do góry (w pewnym momencie to już myślałam, że ten samochód tam zostanie w tych dziurach)Żeby wejść na górę masz dwa warianty, wybraliśmy ten "hardkor" ale to jednak hardkorem się nie okazało. Droga idzie przez las i między skałami (ja nie wzięłam liny!! a te skały były normalnie obite i można się było wspinać!) ![]() Przed rozpoczęciem (jakbyśmy się zgubili i by znaleźli aparat :P) ![]() Krzaczki :) ![]() Osiołki wnoszące jedzenie do restauracji ![]() Tam do góry trzeba dojść ![]() ![]() Gabriel, w tle wspomniane skały ![]() ![]() ![]() ![]() Ja i Greta ![]() ![]() ![]() Gabriel z psem, a tam z tyłu ten klasztor ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Widok z samochodu jak wracaliśmy.. ![]() ![]() ![]() Droga.. ![]() Po powrocie :P Jeszcze zanim rozpoczęłam pracę okazało się, że mój tata będzie tędy przejeżdżał i mógł zatrzymać się na weekend. Problem był tylko z parkingiem, gdyż tutaj wybijanie szyb jest na porządku dziennym (o czym parę dni później mój samochód się przekonał i potwierdził rzeczywistość..) Tak więc zostawił ciężarówkę na granicy z Francją, a my te 180 km podjechaliśmy po niego. I nic, posiedział tu te dwa dni i widząc te korki i ogrom miasta doszedł do wniosku, że nie chciał by tutaj nigdy zamieszkać (ja też nie, ale co mam zrobić jak tu są studia..) No i zapomniał paszportu.. ![]() Samochód mojego taty w miasteczku Gabriela ![]() Widok z góry na miasto ![]() ![]() Dokładnie dziś mija ostatni dzień tygodnia mojej nowej, zajebiście nudnej pracy. Otóż, warunki pracy, pensja etc są fajne ale praca sama w sobie jest nudna i monotonna, ale jak dobrze płacą nie będę szukać nic innego. Pracuję dla firmy zajmującej się odzyskiwaniem podatków, więc w tzn sektorze serwisów statystycznych i fiskalnych. Teraz wysłali mnie na jakiś miesiąc do ogromniej firmy farmaceutycznej (tak bogata ta firma, że masakra), tam przydzielono mi pokoik, komputer i drukarkę i moje zajęcie polega na wybraniu kopii rachunków spełniających normy i drukowanie ich, no i średnio drukuję jakieś 500 stron. Boli mnie strasznie szyja, bo nie jestem przyzwyczajona do siedzenia 8,5 h dziennie bez ruchu, ale za to w piątki kończę szybciej i mam nawet długi weekend. Za jedzenie mi płacą i jedzenie jest bardzo dobre, no więc jestem zadowolona. Najgorsza zwała to wstawanie o 7, o 8 mam metro potem pociąg i jestem na 9, także 2 h dziennie stracone na przejazdy (p.s bardziej przeludnionych środków transportu chyba nigdy nie widziałam). Najgorsze to, że na dworze jest strasznie zimno (może nie ma śniegu tak jak w Polsce, ale mi jest zimno) a w tych środkach transportu trzeba się rozebrać do krótkiego rękawka... ![]() Mój pokoik.. Zdążyłam się także załapać na imprezę dla studentów pewnego uniwersytetu. Tzn impreza w znaczeniu miliony ludzi na obrębie uczelni (ale na zewnątrz - na placach w parku). Tak się składa, że na tej imprezie wszyscy piją calimocho (najtańsze wino - 0,6 euro pomieszane pół na pół z coca colą), które tak naprawdę nie jest takie złe, bo nie jest tak jak u nas komandos z jabłek i siarki, tylko z winogron. Ale jednak była lepsza rozrywka, można było znaleźć wśród metalowców lub innych ludzi wyglądających dziwnie ciasta z marihuana, które sprzedawali po kryjomu. Dają niezłego kopa i są bardzo smaczne :D Spotkaliśmy tutaj także kolegę Gabriela z Polski, który przyjechał też na te imprezę. AA zapomniałabym, sprzedawali tutaj dla każdego kubki plastikowe ze sznurkiem, które wieszało się na szyi w razie potrzeby nagłego ataku pragnienia :P ![]() Po ciasteczku.. :D:D:D:D ![]() W zeszłą sobotę wybraliśmy się z rana, żeby jechać się wspinać. Dochodzimy do samochodu, a tam - nie ma szyby :(:(:( Wybili nam boczną szybę od pasażera.. Nie wiedziałam, że tutaj nie można zostawić nakładki od GPSa przyklejonej do szyby.. Chodzi o to, że jak tutaj widzą podkładkę do GPS to myślą, że znajdą go w środku, i tak przeszukali nam samochód wchodząc aż do bagażnika i otwierając nawet zakładkę od światła, no ale my takie rzeczy jak GPS to jednak trzymamy w domu. Tak więc wzbogacili się w ładowarki do telefonu etc, przyrząd do mierzenia ciśnienia w kołach i nieszczęsną łapkę do GPSa.. Dziwię się tylko dlaczego nie zabrali Gabriela polaru i moich okularów słonecznych, bo chyba są dużo bardziej warte niż ładowarka.. No ale cóż, cała przygoda zabolała kieszeń.. Jest już późno i trzeba iść spać, no ale wrzucę jeszcze parę dziwnych fotek :) ![]() Hiszpańskie parkowanie ![]() Wygodnie? ![]() Na razie :) Name: Komentarze: 19.02.2008 :: 12:42 :: 83.18.148.186 15.12.2007 :: 12:00 :: 81.190.79.92 26.11.2007 :: 02:10 :: 83.21.26.93 18.11.2007 :: 11:08 :: 81.190.74.84 |