Barcelona 2008



Filmy Piotra || Archiwum 2oo7: 10 11

Link 11.10.2007 :: 20:59 Co o tym sądzisz? (2)

Mój pierwszy mandat i pierwsza poważna rozmowa kwalifikacyjna..


Studia

Niestety, mimo zajebistych wyników papiery doszły za późno i nie można już nic zrobić, to znaczy że muszę się teraz rozejrzeć za pracą (w sumie nie rozczarowałam się aż tak, bo przypuszczałam, że mogło być za późno)

Praca

Wzięłam się za szukanie pracy, nie ma co jechac na szybko, pracy jest dużo, ale jak na rok to wolałabym znaleźć już coś odpowiedniego. Rozglądam się za firmami, które współpracują z Polską. Szukam pracy bardziej biurowej niż na basenie, bo w pzryszłości co do curriculum chyba bardziej znacząca jest praca biurowa niż na basenie.. No więc jak już szukam to miałam dziś pierwszą poważną rozmowę z firmą mającą interesy w Hiszpanii, na Teneryfie i właśnie w Polsce. Rozmowa kwalifikacyjna trwała godzinę.. Babka wypytała mnie o wszytsko możliwe i zostawiła mnie na pół godziny żeby sprawdzić moj poziom Exela (wymagany był w ogłoszeniu wysoki poziom znajomości), co oczywiście ja powiedziałam, że umiem, tak więc dała mi jakieś tabele do liczenia z nie wiem jakimi funkcjami (zupełnie nie rozumiem nazw tych dziwnych funkcji w Exelu po hiszpańsku, bo nigdy tego nie używałam), taże chyba zrobiłam to trochę źle, ale co tam, zobaczymy. Trzeba było też mówić po polsku, być dyspozycyjnym na podróżowanie do Polski jako tłumacz jakiegoś tam architekta etc. Jak nie zadzwonią w poniedziałek to znaczy, że znaleźli sobie kogoś innego, a ja będę musiała rozejrzeć się za czymś innym.
?!? Parkowanie ?!?

No a teraz coś innego. Żeby dojechać na tę rozmowę trzeba było jechać do centrum Barcelony, no a że w Hiszpanii jest niemożliwe zaparkowanie (a w Barcelonie jeszcze bardziej niż niemożliwe), więc postanowiliśmy zaparkować przed jakimś uniwerkiem. Zobaczyliśmy miejsce wolne w ciągu samochodów, tzn było tak, zaczynał się boczny pas jakiejś uliczki i na poczatku były słupki te pomarańczowe i zaraz za słupami było miejsce wolne no i ciąg samochodów. Zapytałam się Gabriela i jego mamy czy mogę tam zaparkować, no i powiedzieli, że raczej tak. No i zaparkowałam. Jak wróciłam to zastaliśmy na ziemi przyklejoną wiejskożółtoodblaskową karteczkę „Twój zamochód został zabrany do dyspozytu samochodów. Aby odebrać przyjedz ...” No i pojechaliśmy.. Kara 180 € czyli 700!! zł Jedna wielka zwała.. Jedno szczęście, to że nie dostanę także mandatu, bo babka z recepcji tam tych samochoodów nie umiała odczytać moich danych z Dowodu Osobistego, i pewnie też nie chciałby się im wysyłać tego do Polski...

Ya no digas nada..