Filmy Piotra ||
Archiwum
2oo7:
10
11
Link 17.06.2008 :: 15:26
Co o tym sądzisz? (0)Takie tam bzdury wynikąjce z chwilowego braku prac No dobra, dawaj dawaj i lecimy z dawno nie pisanymi newsami. Na te słynne moje newsy pozwala mi stan obecny pracy, na 8,5 h jakie spędzam tutaj dziennie, 45 minut jestem zajęta no i mam już oblecone wszytskie strony internetowe, nauczyłam się trochę włoskiego, nawet pomalowałam sobie paznokcie.. Tak wiec widać, że mó stan jest dość ciężki, ale przejdźmy do rzeczy..
Spain is different
Bardzo sławnym zdaniem powratzanym tutaj przez każdego jest
Spain in different, z początku myślałam, że to jakieś tam bzdury ale mają rację.. Tutaj jest w ogóle inny świat, zostawiając jednak wszystkie dziwactwa po drodze chciałabym się skupić na kompetencji pracy.. Zagłębiając się bardziej, skupmy się na angielskim. (
zanim zacznę się chwalić, czy cokolwiek podetknę tutaj takie tam wspomnienie ze szkoły i w ogóle, no bo wszyscy, którzy mnie znają, pamiętają, że angielskim nie błyszczałam i chyba byłam uważana za jednego z większych tępaków pod tym względem – no i to racja, w sumie źle ale do tego nigdy nie miałam talentu, poza tym często mi lekcje zwisały i powiewały tak więc stanęliśmy na tym, że mój poziom angielskiego jest mniej więcej na poziomie żałosnego..) Jednak tutaj wszystko jest
different! Okazało się, że jak tylko w mojej pracy się dowiedzieli, że umiem wydukać 2 zdania po angielsku to od razu (
uwaga uwaga!) dostałam hardkorowy awans – z całego dnia spędzanego ze skanerem i zepsutym kompem i skanowania rachunków z restauracji – dostałam honorowe miejsce w Departamencie VAT-u zagranicznego, nowy komputer, zajebiste miejsce za fajną szybką (wywalili jednego na jakieś zwalone miejsce, żeby mnie tu posadzić) i dużo innych luksusów. Tak więc wszyscy co umiecie powiedzieć 3 zdania po angielsku przyjeżdżajcie i zostaniecie szefami! :) A sumie to dla mnie jest wielki szok, bo wracając do tego, zajmuję się korespondencją do klientów z całego świata, przygotowuję im kontrakty, pełnomocnictwa i te sprawy po angielsku, odpowiadam na in pytania, dzwonie, jeżdżę samochodem po firmach hiszpańskim i wogle ciekawiej niż kopiowanie etc.. Bo moja szefowa zaczynając maila od ‘’did you could’’ umie jeszcze mniej..
Najbardziej z tego, co robię to chyba podobają mi się te maaasy korespondencji, które mi wysyłają (jak nie otrzymuję kartek to chociaż listy z papierami..), bo to tak fajnie brzmi
Señorita Mirela :P W sumie to się już trochę przyzwyczaiłam do tej pracy i trochę ciężko będzie zostawić, żeby studiować, ale za nic świecie nie chcę zacząć pracy zanim nie skończę studiów..
Właśnie co do studiów! Wszyscy trzymać kciuki bo prawdopodobnie 26 czerwca mam egzamin kwalifikujący na studia i trochę się boję!Przechodząc teraz do ostatnich wydarzeń wypada mi wspomnieć o pewnym zdarzeniu, które teraz wydaje mi się śmieszne, ale w tamtej chwili omal nie doprowadziło mnie do załamania nerwowego. Mianowicie.. Mieliśmy jechać z pracy do Brukseli na taki tam kongres (zwała, bo 4 h gadania, a to po angielsku i francusku i nic nie skumałam..) potem takie fajne jedzenie tak luksusowo, że aż się dziwnie czułam i hotel (jaki szok! 5 gwiazdkowy! Gdyby nie za darmo to chyba bym się nigdy nie wybrała), to piątek, potem w nocy miał być taki bal integracyjno-przebierańcowy, a potem sobota i niedziela na zwiedzanie. No i jak już wspomniałam miało być fajnie. Jako że mogliśmy wziąć tylko bagaż ręczny, ciuchy wsadziłam do walizki a wszystkie rzeczy wartościowe jak GPS, MP3, 250 euro i naprawdę pełno innych ważnych rzeczy, wsadziłam do torebki (wspominam, że to wszystko, wsadziłam do torebki nawiązując do ostatniego incydentu, który zdarzył mi się tutaj, czyli siedziałam na ławce i cichaczem ukradli mi torebkę tutaj w centrum, pobiegłam i dorwałam debila w końcu i zabrałam mu moja torebkę z całą zwartością, ale nerwów to się najadłam, no i od tamtego czasu postanowiłam pilnować moich rzeczy jak oka w głowie, dlatego też włożyłam całą moją zawartość tam jak jechałam do Brukseli). Tak więc obliczyłam wartość zawartości mojej torebki na jakieś 1100 euro. A historia przebiegła tak..Kiedy podeszłam do skanera na lotnisku przed wylotem, a że byłam pierwsza w kolejce z całej naszej grupy, więc zobaczyli tylko mnie, spojrzeli na żakiet elegancko no i pewnie pomyśleli
aa pewnie nadziana jest, przyjechała robić interesy tu do Hiszpanii, ani słowa nie mówi po hiszpańsku to łatwy trop, trochę się pomylili.. Niezbyt nadziana no i mówi.. No ale położyłam moją torebkę na tacce, którą starannie zakryłam żakietem, wsadziłam też moje dokumenty etc, no ale jak ja chciałam przejść to moje buty zaczęły pikać i taka niemiła baba kazała mi je ściągnąć. Ja jest pokazałam szybką chęć dostania się do mojej torebki, ale ona nie przepuściła mnie i odesłała na bok.. No i jak już się można domyślić, jak podeszłam odebrać rzeczy z tacki zauważyłam niezwykłe zniknięcie mojej torebki, od razu powiadomiłam policjanta co stał obok, a on mówi (absurd!!), że to pewnie ten pan, co stał przede mną się pomylił, bo pomyślał, że to jego żony i pewnie zwróci.. Jasne... Potem też wziął mnie za głupka i wróciliśmy się przed skaner, żeby sprawdzić, czy może jej nie zapomniałam tam.. też wielkie jasne.. Zwróciliśmy się więc z pretensjami do tej babki, która mnie z początku tak niemile potraktowała i zażądaliśmy wyjaśnień i jej nr plakietki, ona zaczęła histeryzować, że nie da, że to nie jej wina etc.. Zastanówmy się, po co histeryzowała skoro była n i e w i n n a ? No i po tym cała moja ekipa zaczęła robić wielki skandal, mówiąc, że ich wszystkich zaskarżymy i tak dalej. No ale, że nic nie zdobyliśmy to poszliśmy, bo już odlatywał samolot, ja zdecydowałam się pojechać.. Byłam trochę załamana, bo nie miałam ani grosza ani telefonu ani niczego.. Teraz wrzucę jakąś tam fotkę z tego wyjazdu, bo nie chce mi się opowiadać, a na dole rozwiązanie zagadki..

Ekipa Lowendal Masai Spain


Tak więc, kiedy wracałam trochę zmarnowana po tym wyjeździe dla wszelkiej znajomości, podeszłam do pierwszej lepszej obsługi na lotnisku w Barcelonie i pytam, czy biuro rzeczy zagubionych jest jeszcze czynne.. Myślałam, że może dałoby się odzyskać jakąś część rzeczy.. No i taka rozmowa:
- Przepraszam, jest już zamknięte biuro rzeczy zagubionych?
- A w jakiej sprawie?
- No więc składa się, że zniknęła mi torebka stąd jakieś 2 dni temu, no i chciałam się dowiedzieć czy coś się znalazło.
- Zaraz, a ty jesteś hmm Mariela, twój chłopak to Gabriel?? sprostowanie, jeszcze o tym nie wiedziałam, bo przecież nie miałam telefonu, ale Gabriel w ten sam dzień jakieś 2 h wcześniej dzwonił na lotnisko w tej samej sprawie
)
- Tak
- A to jeszcze ci nie powiedział? Dzwonił i powiedziano mu, że Twoja torebka się znalazła.
- Jak to się znalazła?? Gdzie?? Ze wszystkim?? Kto ją znalazł??
- Tak, ze wszystkim, przyniósł ją policjant.
- Jak to przyniósł?? Skąd??
- A tego już nie wiem..
Taaa, jeszcze jedno wielkie jaaaasne.. Widzę niezłą kolaborację mają tam na lotnisku..
No i w taki sposób odzyskałam torebkę, jedyne co zniknęło to moje jabłko i polskie orzechy w czekoladzie (ciekawe czy smakowały policjantowi i tej pani..)
Tak więc przestroga..
Mogą Cię okrasć nawet Ci, którzy są odpowiedzialni za to, żeby Cię nie okradli..A tak w sumie to zapomniałam, czy miałam coś jeszcze napisać, jak mi się przypomni to jeszce napiszę, bo teraz et 2 tyg jestem sama w pracy, bo reszta wyjechała do Madrytu.
Nie kujcie tam za dużo :P
Zapomnialabym:PNa koniec troche szpanu:P
Mirela Mazur
Departamento IVA Extranjero
Foreign VAT Department
LOWENDALMASAÏ
tax cost sourcing cash
Avda. Diagonal, 523, 5ª planta - 08029 Barcelona
T. + 34 93 201 07 00 - F. + 34 93 201 11 20
mailto:mmazur@lowendalmasai.com
www.lowendalmasai.com
♪
♪