Barcelona 2008



Filmy Piotra || Archiwum 2oo7: 10 11

Link 31.10.2007 :: 11:55 Co o tym sądzisz? (4)

Wszystkiego po trochu


Działo się bardzo dużo, tylko że nie miałam jak załadować fotki, więc zwlekałam trochę z napisaniem. W sumie to jest spoko, staram się przyzwyczaić do tych wszyskich dziwnych zwyczajów, lub zostać przy moich (w taki sposób na przykład obleciałam milion sklepów, żeby znaleźć czarny chleb, który mają tylko w jednym sklepie w całym mieście, bo oni tu wszyscy jedzą tylko bagietki, co więcej, używają bagietkę jako pomoc w jedzeniu śniadań, obiadów i kolacji..) Albo chowam się przed telefonem, bo oni tutaj dzwonią do siebie parę razy dziennie, a ja dzwonię raz na tydzień.. No dobra, a teraz trochę więcej szczegółów.

Zlecenie i pomarańcze

Gabrielowi zlecono wykonać dziwną pracę, pojechać do Walencji (500 km stąd), żeby zrobić fotki pewnego odcinka drogi, którą firma jego mamy będzie reparować. Nunde, ale chodzi o to, że w Walencji mają najwięsze pola pomarańczy i mandarynek, które akurat dojrzewają :D:D:D:D Tak więc pojechaliśmy sobie, no a że byliśmy głodni, zatrzymaliśmy się przy pewnej plantacji tych oto owoców i zapożyczyliśmy sobie sporo kilogramów, których chyba polowę zjedliśmy po drodze a z reszty zrobiłam sok }:-) A tak w ogóle to podczas długiej podróży najepszą rozrywką jest poszukiwanie zdesperowanych kierowców ciężarówek z tablicą rejstracyjną PL i mruganie światłami awaryjnymi, no co oni odpowiadają drogowymi :D Inna rozrywka to oglądanie widoków zajebistych, wielkich skał i umieranie z rozpaczy, że nie można się powspinać..


Praca

To wogle była niezła beka. Poszłam na rozmowę kalifikacyjną jakiejś firmy co to mnie zadzwonili i jakaś babka zaczęła mi opowiadać superszybko jakimiś terminami ekonomicznymi, co w ogóle nic nie zrozumiałam, ale zgodziłam się zacząć pracę dnia 12tego :D Tak więc jeszcze nie wiem dokłanie, co będę robić, ale wiem że nie mogę nosić dżinsów i sandałów i że zawsze muszę być elagancko ubrana (uwielbiam....)


Kino

Postanowiłam nie iść więcej do kina na film, ktory nie jest komedią. Zostałam zabrana do kina na horror i był chyba najstraszniejszy z tych, które widziałam. (Wcześniej poszłam z Gabriela rodzicami na film Odważna, który apropo tutaj nazywał się „Ta dziwna, która jest w tobie”, z Jodie Foster, napradę bardzo dobry film, ale mocny, polecam). A tym razem poszlismy wszycy na El Orfanato czyli Sierociniec wyreżyserowany przez Guillermo del Toro (ten od Labiryntu Fauna), czyli horror psychologiczny, okropnie straszny, tak straszny że jedną trzecią filmu miałam zasłonięte oczy i musiałam się pytać, co się w tym czasie wydarzyło. I oba filmy polecam.

130 km i Pireneje!

Ha! Tym razem mieliśmy jechać zrobić zdjęcia odcinka drogi położonego w Pirenejach :D Nie wiedziałam, że są tak blisko! Zajebiście łatwy dojazd samochodem, pociągiem, wszytskim, normalnie można każdy weekend sobie tam jechać, teraz robiąc te zdjęcia nie mieliśmy za dużo czasu, żeby się rozejrzeć, ale teraz w ciągu tego długiego weekendu co nadchodzi pojedziemy albo w Pireneje albo Sierra Nevada :D:D Tak więc już znalazłam jedną rzecz, która mi się tu podoba, czyli góry, bo tak na prawdę to jest mało rzeczy, które mi się tu podobają. Przytoczę teraz parę fotek z Pirenejów.










Długa droga, tak się zaczyna..






Zdjęcia zrobione w jakimś supermałym miasteczku, ale co ciekawe, babka która sprzedawała tam na stacji benzynowej była Polką. Polacy są wszędzie..




















Ten samochód to już kawał świata zobaczył :D




A teraz parę fotek, które zrobiłam na początku miesiąca jak jeszcze było bardzo ciepło..